Menu

Na marginesie historii

historia i współczesność

Szpiedzy tacy jak oni.

nmh1

O szpiegach napisano już tyle książek, że kolejna nie powinna nas zaskoczyć. I rzeczywiście, książka duetu Koper-Biedrzycki nie zaskakuje niczym nowym. A nawet więcej: lekko rozczarowuje. Przyjrzyjmy się jej bliżej.

Poszczególne rozdziały książki prezentują najlepszych polskich szpiegów, poczynając od Jerzego Sosnowskiego, a kończąc na Vincencie Severskim i polskich agentach ze Starych Kiejkut. Praca jest rozwinięciem scenariusza serialu o szpiegach prezentowanego w telewizji. Zdecydowanie najciekawsze są rozdziały o dwóch szpiegach z czasów PRL-u: Andrzeju Czechowiczu i Jerzym Kaczmarku i ostatni rozdział traktujący o „szkole szpiegów” w Starych Kiejkutach plus kończący publikację wywiad z Severskim. Tutaj można dowiedzieć się czegoś nowego. Może więc autorzy nie powinni zajmować się w swojej książce „gwiazdami” polskiego wywiadu o których powiedziano już wszystko lub prawie wszystko, a skupić się na mniej znanych agentach i ich niezwykłych dokonaniach? Może powinni opisać „kuchnię” wywiadu i szpiegowania? Wydaje się, że byłby to pomysł na lepszą książkę niż ta, która napisali.

 szpiedzy

Praca napisana jest w konwencji sensacyjnej. Jest napisana dziennikarskim, publicystycznym stylem. Autorzy skupiają się na wątkach personalnych, towarzyskich, a nawet intymnych opisywanych postaci. Chcą tym samym wzbudzić zainteresowanie czytelnika. Wiele jest więc w książce na temat relacji damsko-męskich, wiele jest niedyskrecji i plotek, a fakty stanowią tylko tło dla tych pikantnych, często mało wiarygodnych historii. Takie można odnieść wrażenie czytając „Szpiegów”.

Potwierdzeniem schematu stosowanego przez autorów w książce jest częste utożsamianie profesji szpiega z erotycznymi podbojami i przygodami. Niezależnie od tego, czy opisywany szpieg był mężczyzną, czy kobietą, zawsze są oni uwikłani w sieć romansów, erotycznych przygód i skandali. W pewnych sytuacjach ma się wrażenie, że autorzy celowo i z przesadą epatują erotyką, aby przyciągnąć uwagę czytelnika i ubarwić, uatrakcyjnić historię czyniąc ją jeszcze bardziej pikantną niż w rzeczywistości była. Czy jednak nie przesadzają i nie osiągają efektu odwrotnego od zamierzonego? Wydaje się, że tak. Zamiast historii i faktów, mamy tanią sensację.

Trudno powiedzieć o tej publikacji, że to pozycja wyjątkowa i oryginalna. Nie można jednak stwierdzić, że jest całkiem zła i beznadziejna. Jest dobra, ale z taką tematyką powinno być o wiele lepiej. Jednym słowem: lekkie rozczarowanie.

© Na marginesie historii
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci