Menu

Na marginesie historii

historia i współczesność

Heretyczka i kochanka, czyli królowa angielska.

nmh1

Nie przepadam za powieściami historycznymi. Postanowiłem jednak się przełamać i sięgnąć po debiutancką powieść Magdaleny Niedźwiedzkiej „Królewska heretyczka”. Bagatela, ponad 900 stron!

 heretyczka

Książka opowiada o romansie królowej angielskiej Elżbiety I z Robertem Dudley’em i ich wieloletnich relacjach. Miłość Elżbiety i Roberta to główny watek powieści, w tle intrygi na dworze królewskim, wielka międzynarodowa polityka, a wszystko okraszone skomplikowanymi stosunkami damsko-męskimi. Na kartach powieści mnóstwo skrajnych emocji targających głównymi bohaterami. Jest więc pożądanie, zazdrość, nienawiść i zbrodnia. Historię zapełniają postaci autentyczne np. James Burbage, William Cecil, Francis Walsingham i fikcyjne np. Filip Sierota. Pomieszanie fikcji oraz prawdziwej historii i faktów jest w wykonaniu autorki naprawdę dobre.

 heretyczka1

Zaletą pracy jest jej wielowątkowość łącząca się jednak w głównym nurcie narracji, skupiająca się wokół głównych postaci książki. Jest to wszystko dobrze zaplanowane i poprowadzone. Bardzo dobrze autorka oddała też charakter Elżbiety i Roberta Dudley’a. Ich portrety psychologiczne są świetnie zarysowane. Nie ma też nużących opisów przyrody, wnętrz i strojów, dygresji na temat etykiety dworskiej, zachowań ludzi, czyli rzeczy które rozbijają narrację, rozpraszają uwagę czytelnika i osłabiają tempo akcji. Na szczęście jest tylko „czysta akcja”. Książka „dzieje się”. Wydarzenia następują po sobie, akcja jest wartka i sprawna. Fragmentami to się nawet dobrze czyta.

 heretyczka3

Nie było tak jednak od początku książki. Pierwsze 200-300 stron to słaby poziom. Dialogi są sztuczne, niektóre infantylne i śmieszne, szokujące swoją naiwnością i prostotą. A metafory? Nie pytajcie. Potem jednak, około połowy książki, do której trzeba dobrnąć, fabuła nabiera tempa, dialogi stają się lepsze (a może już tak nie rażą czytelnika?) i książkę czyta się lepiej. Z rozdziału na rozdział powieść coraz bardziej wciąga czytelnika i pochłania. Może trzeba było ją „odchudzić” i pominąć początek? Może wtedy debiut Niedźwiedzkiej w kategorii powieści historycznej, byłby bardziej udany?

 heretyczka2

Wydaje się też, że autorka mocno skupia się na swojej głównej bohaterce, czyli Elżbiecie I obdarowując ją zestawem typowo kobiecych cech obecnych często w literaturze pięknej: samotna, nierozumiana przez otoczenie, zagubiona, ale spragniona miłości, gotowa obdarzyć nią wybranka, tego jedynego. Trąci to tanim romansidłem. Zwłaszcza, że ten wybranek, czyli Dudley to z kolei zestaw nietypowych cech męskich: lekkoduch, kobieciarz i flirciarz, a jednocześnie osobnik słaby, ulegający emocjom i pragnieniom – „emocjonalny hipster tzw. emo”.

heretyczka4

Podsumowując, nie było źle, ale książka nie jest z tych, które oszałamiają czytelnika i „powalają na kolana”. W sumie, dobre literackie rzemiosło, nic ponad to.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • lvajxi03

    A w skali, powiedzmy, 1-10? Solidne 4?

  • nmh1

    Nawet 5.

  • lvajxi03

    Aczkolwiek po stwierdzeniu "trąci tanim romansidłem" podejrzewam, że przekartkowałbym sporo.

  • nmh1

    Ja postanowiłem czytać i w sumie nie było źle, więc polecam, można czytać.

© Na marginesie historii
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci